Praska życzliwość, czyli o stereotypach i mitach dotyczących postrzegania Warszawiaków

Dowiedz się wiecej

Praska życzliwość, czyli o stereotypach i mitach dotyczących postrzegania Warszawiaków

Każda dzielnica ma swoją reputację. Ciągnie się za nią często latami. Nikt nie patrzy na to, co na przestrzeni lat wydarzyło się w jej obrębie. Tak w sferze rozwoju infrastruktury, jak i społecznym. Na Wilanowie mieszkają bogate słoiki. Tarchomin to ci przyjezdni, którym nie do końca się powiodło. Na Targówku się pije. Ochota to warszawskie Chinatown. „Życzliwi mieszkańcy Pragi” chętnie pozbawią Cię dobytku. Jak te opinie mają się do rzeczywistości?

Jak w każdej „plotce” tak i w tych mitach jest zapewne ziarno prawdy. Pamiętajmy jednak, że  kiedy poszczególne warszawskie dzielnice się tworzyły, miasto w swojej społecznej strukturze wyglądało zupełnie inaczej. Mało kto kilkadziesiąt lat temu posiadał własne mieszkanie, większość budowanych osiedli to były tzw. bloki spółdzielcze albo zakładowe.

To sprawiało, że w obrębie określonej dzielnicy zamieszkiwali na przykład ludzie z jednego przedsiębiorstwa. Łatwo było więc ich zwyczaje, sposób funkcjonowania to, w jaki sposób żyją, przypisać charakterowi dzielnicy. Dziś, w dobie wolnego rynku, kiedy własność wypiera spółdzielczość i większość warszawiaków mieszka tam, gdzie chce, a nie tam, gdzie ich zakład czy urząd pośle, to nie ma już racji bytu.

Mieszkania na Tarchominie kupują ci, którzy lubią korzystać z infrastruktury miejskiej, a jednocześnie korzystać z natury. Żoliborz niekoniecznie jest tylko inteligencki i artystyczny, a na Ochocie można spotkać nie tylko Azjatów. Śródmieście to nie sami hipsterzy, Ursynów nie jest jedynie noclegownią Warszawy, a mieszkańcy Pragi potrafią być życzliwi.

Czasem lepiej oprzeć się na twardych danych niż na mitach i wyssanych z palca historiach. Dlatego przytoczymy trochę statystyk. Od roku 2005 do 2020 w Warszawie liczba mieszkańców wzrosła o 97.804 osób. W tym okresie 7 dzielnic zanotowało spadek liczby mieszkańców, natomiast w 11 z nich populacja zwiększyła się. Największy wzrost odnotowano w dzielnicach: Białołęka (wzrost o 58960 os.), Wilanów (wzrost o 27783 os.), oraz Bemowo (wzrost o 19587 os.). Największy spadek liczby ludności odnotowano w dzielnicach: Śródmieście (spadek o 22170 os.), Praga Północ (spadek o 10643 os.) oraz Ochota (spadek o 10338 os.). Te dane pokazują, jak zmienia się „układ sił” w dzielnicach. Nie sposób więc, żeby nie zmieniały się one same.

Czy zawsze gonią za karierą?

Do Warszawy przylgnęła łatka miasta, w którym żyje się po to, żeby pracować. Nie jest ważne, czy masz mieszkanie na Targówku, w Śródmieściu czy na Tarchominie – bez wątpienia jesteś tu tylko po to, żeby zarabiać pieniądze.

– Temu stereotypowi przeczy fakt, że poszukujący mieszkań, starają się wybierać takie miejsca, które mają wokół bogatą infrastrukturę pozwalającą na rekreację – mówi Anna Krystecka, dyrektor marketingu Victoria Dom – To świadczy raczej o tym, że zakładają czas wolny i chcą go aktywnie spędzać. Każda z naszych inwestycji jest tak zlokalizowana, że pozwała łączyć codzienne obowiązki zawodowe (poprzez dogodną komunikację) z potrzebą kontaktu z naturą (poprzez bliskość parków, lasów, skwerków) – dodaje Anna Krystecka.

Czy nie troszczą się o rodzinę?

Jeden stereotyp pociąga za sobą kolejne. W związku z tym, że warszawiacy nieustannie pracują, to zaniedbują swoje rodziny. Nie mają czasu dla dzieci, rozwodzą się częściej niż mieszkańcy innych miast, bo nie potrafią pielęgnować swoich związków. Tyle opinii. A jak przedstawia się rzeczywistość w oczach ekspertki od nieruchomości? Anna Krystecka podkreśla, że większość klientów w Victoria Dom to młode rodziny, często z małymi dziećmi. To, co dla nich istotne, to nie tylko funkcjonalność lokalu, która pozwoli na wygodne mieszkanie. Ważna jest też bogata infrastruktura edukacyjna, kulturalna czy handlowa.

– Młodzi rodzice chcą dla siebie i swoich pociech jak najwięcej i jak najlepiej. Liczą, że deweloper, planując swoją inwestycję, pomyślał także o tym, żeby w pobliżu były przedszkola czy szkoły. Żeby było gdzie zrobić zakupy, czy wyjść z dzieckiem na spacer. Dlatego w naszej ofercie, a dokładnie w inwestycjach na Tarchominie klienci znajdą wszystko to, co pozwoli na troskliwe zajęcie się swoją rodziną – podkreśla Anna Krystecka z Victoria Dom.

Czy zawsze brakuje im cierpliwości?

W tym stwierdzeniu można odnaleźć cień prawdy. Warszawiacy nie lubią stać w kolejkach. Nie chcą długo przemieszczać się z punktu A do punktu B. Najbardziej brakuje im cierpliwości w korkach.

– Mając świadomość tego, jak ważny w codziennym życiu jest czas, planujemy swoje inwestycje tak, żeby dojazd z nich do różnych części miasta przebiegał sprawnie. Bliskość metra, stacji WKD, głównych szlaków komunikacyjnych Warszawy to charakterystyczne punkty na mapie naszych osiedli – podkreśla Anna Krystecka.

Czy zawsze się spieszą?

Dużo w tym prawdy, ale spieszą się często do swoich domów. Po całym dniu pracy chcą z rodziną, w zaciszu domowego ogniska spędzić czas z najbliższymi.

– I my im to umożliwiamy. Dostarczamy wysokiej jakości, funkcjonalne mieszkania, w których mogą odetchnąć i nabrać sił – podkreśla dyrektor marketingu Victoria Dom.

Czy zawsze wolą wynajmować mieszkania niż mieć je na własność?

Z danych Eurostatu wynika, że w 2019 r. 84,2%. Polaków miało mieszkanie własnościowe. Wynajem w skali kraju to rzadkość. Warszawa wygląda na tym tle trochę inaczej. Dużo tu bowiem pracowników tymczasowych i ludności napływowej, która często na początku swojej przygody ze stolicą wynajmuje.

– Docelowo jednak kupuje – podkreśla Anna Krystecka. Wielu naszych klientów to np. rodzice młodych ludzi, którzy kupują w Warszawie. Myślą perspektywicznie i wolą, żeby ich pociecha mieszkała na swoim, zamiast wynajmować, podkreśla ekspertka Victoria Dom.

Czy nie są życzliwi?

Ostatni rok pandemii pokazał, że życzliwość to „narodowa” cecha warszawiaków. Wiele było akcji solidarności z najbardziej poszkodowanymi.  Mieszkańcy Pragi zrzucali się na przykład na posiłki dla pracowników okolicznych szpitali. – Nie do przecenienia w kontekście rozwoju fajnych społecznych odruchów jest ten czas. To dobrze wróży rozwojowi lokalnych relacji choćby w obrębie osiedli – mówi Anna Krystecka. – Budujemy nie tylko budynki a w nich mieszkania. Dostarczamy przestrzeń, która pozwala na budowanie relacji społecznych, które mogą przenosić się na szerszy kontekst funkcjonowania w miejskiej zbiorowości – podsumowuje dyrektor marketingu Victoria Dom.

*Podane ceny mieszkań Victoria Dom są aktualne na dzień publikacji artykułu. Po szczegółową ofertę zapraszamy do kontaktu z Biurem Sprzedaży.